
Temat numeru
Cywilizacja
Historia
Dziedzictwo Europy
Polonia Christiana - nr 16 wrzesień-październik 2010
Niedawne obchody 600-lecia wiktorii grunwaldzkiej niech będą pretekstem do przypomnienia innej wojny wówczas podjętej i bodaj do dziś toczonej – nie orężem, a słowem: wojny propagandowej o zniszczenie dobrego imienia Polski, o podkopanie zewnętrznej reputacji i wewnętrznego morale Polaków.
Działający dwa i pół stulecia później Jan Amos Komeński nie będąc pierwszym z kolei, jest jednak zdecydowanie najpierwszym co do rangi pośród klasyków antypolonizmu. Przypomnijmy: Komeniusz – siedemnastowieczny myśliciel, prekursor pedagogiki, jeden z czołowych przywódców protestanckich, patron „postępowych intelektualistów” – do dziś szerzy się jego świecki kult (patrz: europejski program edukacji młodzieży „Commenius”), a w Czechach, skąd pochodził, uznaje się go za „ojca narodu” (patrz: wizerunek na banknocie 200-koronowym). Jako „senior generalny” tzw. braci czeskich w czasie wojny trzydziestoletniej, znalazłszy schronienie w wielkopolskim Lesznie – zrewanżował się wkrótce rozległą aktywnością na rzecz rozbioru Polski (nawiązywał nici spisku w obozie protestanckim – m.in. między szwedzkim Karolem Gustawem a siedmiogrodzkim Jerzym Rakoczym) i propagandą wymierzoną w katolicką Rzeczpospolitą (rozgłoszona na Zachodzie utrata cennego księgozbioru – w wyniku pacyfikacji Leszna w odwet za sprzyjanie Szwedom). Nic dziwnego – na ogarniającą kontynent wojnę z Kościołem rzymskim, której jednym z frontów był „potop” w Polsce, patrzył Komeniusz z nadzieją, jako na upragnioną uwerturę straszliwego dzieła zreformowania świata („terribile opus reformationis mundi”). Zniszczenie katolickiej Polski byłoby dlań ze wszech miar pożądanym, jak to dosadnie wyraził jeden z konfratrów Komeniusza, wyrwaniem jednego rogu papieżowi. Ale to są sformułowania z poufnej korespondencji – bo na użytek publiczny „reformatorzy świata” wypracowali język nieco mniej otwarcie artykułujący ich rzeczywiste cele i aspiracje.