Agrigento, Syrakuzy, Palermo… Wielorakie kulturowe korzenie Sycylii – klasyczne i średniowieczne – cudownie łączą się w niezwykłych monumentach, takich jak Pałac Normanów czy katedra w Syrakuzach, najstarszy w Europie kościół katolicki.
Nie będzie bynajmniej przesadą stwierdzenie, że wyprawa na Sycylię to podróż duchowa, jeżeli tylko uzmysłowimy sobie, jak dawne są korzenie tej ziemi, jakie cywilizacje gościła i ilu z nich oglądała przemijanie. Można powiedzieć za Horacym: capta ferum victorem cepit – podbita, dzikich zwycięzców podbiła. Trinacria (czyli „Trójrożna”, jak głosi jej łacińska nazwa) jest więc nie tyle wyspą, co kontynentem skrywającym za każdym zakrętem drogi, za każdą skałą i każdym rogiem ulicy nieoczekiwane bogactwo, zupełnie odmienne od tego, które podziwialiśmy dotychczas.
W tym kalejdoskopie doznań, widoków, zapachów i smaków, sztuka chrześcijańska potwierdza silną religijność Sycylijczyków, ich głęboką tożsamość, wypróbowaną pośród przeróżnych politycznych i ludzkich przeciwności, i poświadczoną w nieustannej mieszaninie rytuałów, tradycji, duchowości i folkloru.
Pośród tak bogatego i różnobarwnego dziedzictwa jakakolwiek wytyczona trasa zawsze okaże się niepełna. Mając tego świadomość, zdajmy się na przypadek, a raczej na Chaos – jak powiedziałby Pirandello. Proponujemy zatem wyjść od Agrigento...
Czytaj artykuł w całości w wydaniu elektronicznym „Polonia Christiana” lub zamów papierowy egzemplarz dwumiesięcznika.