Polonia Christiana - nr 10 wrzesień-październik 2009
W Boskiej komedii będącej wędrówką przez Piekło, Czyściec i Niebo, tuż za piekielnymi bramami z napisem Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją, Dante spotyka aniołów, którzy chcieli być neutralni w walce, jaką stoczył św. Michał Archanioł wraz ze swoim wojskiem przeciwko zbuntowanym aniołom i Lucyferowi. Są pomiędzy nimi również niezliczone rzesze dusz mizernych, które bez hańby żyły i bez cześci. To wszyscy ci, którzy za życia byli gnuśni i letni – ani zimni, ani gorący, ich życie spełzło na niczym. Na ziemi kierowali się lękiem przed podjęciem konkretnych decyzji i ze strachu rezygnowali z powierzonych im przez Opatrzność zadań. Świat o nich zapomniał, Niebo ich nie chce, a Piekło trzyma w przedsionku… W miejscu swej wiecznej kary zdani są na podążanie w szaleńczym pędzie za bliżej niekreślonym proporcem, bo ich celem za życia był „święty spokój”. Biegają więc teraz za tym nieznanym transparentem bez odpoczynku, kąsani przez muchy i osy, a ich krew i łzy tworzą rozległe bagno z podłym robactwem. Tak bowiem cierpią w wieczności ci, którzy za życia byli pasywni. Autor Boskiej komedii ma dla nich tylko ogromną pogardę, która wyraża się w słowach przewodnika Wergiliusza: Nie mówmy o nich; popatrz i pójdź dalej. Zdanie to najlepiej obrazuje stosunek, jaki w czasach chrześcijańskiej jeszcze Europy miano powszechnie do czynów tchórzliwych osób biernych i letnich.
Nie sposób zrozumieć gorliwość krzyżowców zmierzających w skwarze pustyni do Jeruzalem, ducha całkowitego oddania i heroizmu licznych zakonów rycerskich, wyniesionych na ołtarze świętych i męczenników, a wreszcie zaangażowanie tylu świętych inkwizytorów z takim zapałem broniących depozytu wiary, bez tej świętej wzgardy okazywanej przez nich wszelkiemu duchowemu lenistwu. Nijakość, religijne zobojętnienie i zastępy wyznawców skrajnego relatywizmu z Piłatowym pytaniem: Cóż to jest prawda?, skutecznie zobojętniają wielu współczesnych chrześcijan Zachodu na heroiczność postaw i żywą wiarę gorliwych obrońców Kościoła, których obrazem jest tak znienawidzona dzisiaj i oczerniana Święta Inkwizycja.
Tymczasem, obraz Pana Jezusa przewracającego kramy, z batem w ręku wypędzającego przekupniów ze świątyni i odnoszące się do tej sceny zdanie: Gorliwość o dom Twój pożera mnie, ukazują postawę świętego gniewu i zapału o oddanie najwyższej czci należnej Bogu oraz gotowość obrony Jego Imienia. Ten wzór Zbawiciela ożywiał przez wieki cywilizację chrześcijańską i jakże daleki jest od miernoty i nijakości, jakiej hołduje współczesny nam świat. Tak bardzo kontrastuje z tym ospałym, flegmatycznym ziewaniem rzesz wielu katolików, którzy zaszyli się gdzieś w cieple własnych pieleszy, nie chcąc reagować nawet wtedy, gdy publicznie urąga się Panu Bogu i łamie Jego prawa.
Jak nigdy dotąd, słowa przestrogi ks. Piotra Skargi pasują do promowanej dziś miernoty pośród powołanych do walki członków Ecclesia militans: Nie mamy zelum Dei w sobie, o krzywdę się Bożą nie gniewamy, Bożej czci nie miłujemy, przez to narażając własne dusze i dusze naszej trosce powierzone, za które odpowiemy, Kościoła Bożego i wiary św. nie bronim, chociaż mamy do tego tyle sposobności. O jako nieznośny przed Panem Bogiem grzech jest, gdy kto, mogąc braciej i poddanych swoich od zguby dusznej bronić i wilki od owiec słabych i prostych odganiać, a tego nie czyni, i owszem, wilkom wrota do owiec otwarzając, izali ich sam nie zabija?