
Dossier
Cywilizacja
Credo
Korzenie polskości
Dziedzictwo Europy
Polonia Christiana - nr 12 styczeń-luty 2010
Nasuwa się pytanie: gdzie są katoliccy politycy, zobowiązani wszak do obrony Kościoła? Dlaczego tak wielu katolickich działaczy, publicystów i wreszcie duchownych przesypia ten moment, gdy jest jeszcze czas, aby powstrzymać spodziewane prześladowania, i zamiast głośno krzyczeć, zasłania się parawanem „rozdziału Kościoła od państwa” i autonomią publicznych instytucji świeckich, podczas gdy te bez oporu ingerują w wolność Kościoła? Czy naprawdę proces samozagłady, któremu poddają się tysiące katolików ze skrajną nieroztropnością traktujących słowo „dialog” jak talizman, musi osiągnąć swój ostateczny kres?
Tymczasem atak na znak naszej wiary to tylko najbardziej spektakularny w ostatnim czasie przejaw trwającego od dawna procesu dechrystianizacji, który dotychczas zajmował kolejne obszary i za pośrednictwem mediów skutecznie znieczulał opinię publiczną. Póki marsz był powolny i cichy, póki wizja napełniania brzucha i realizowania wszystkich zachcianek – dzięki materialnemu dobrobytowi – temu sprzyjała, póty zdezorientowane masy można było przyciągać mirażem budowania raju na ziemi. Z chwilą jednak, gdy marsz ów przyspieszył i stał się bardziej agresywny, odsłaniając swoje ostateczne cele, a perspektywa beztroskiego, dostatniego życia prysła w obliczu kryzysu jak mydlana bańka, okazało się, że opinia publiczna nie była jeszcze dostatecznie uśpiona i ta nagła ingerencja skalpela Rewolucji poczęła ją wybudzać.
Oby to przebudzenie ogarnęło wszystkich paktujących ze światem katolików, którym za przestrogę winny służyć zawsze, a zwłaszcza dzisiaj słowa Pana Jezusa: Jeśli was świat nienawidzi, wiedzcie, że mnie pierwej niż was nienawidził. (…) Jeśli mnie prześladowali i was będą prześladować. (J 15, 18-20) Kto by zaś zaparł się mnie przed ludźmi, zaprę się go i ja przed Ojcem moim. (Mt 10, 33). A zatem: Witaj Krzyżu, jedyna nadziejo!