poloniachristiana
Polonia Christiana - nr 12 styczeń-luty 2010
Jacek Kowalski
Kamienny wykład wiary

W niczym chyba dążenie ludzi średniowiecza do ukazania doskonałości i potęgi Boga nie znalazło tak wspaniałego wyrazu jak w gotyckich katedrach arcychrześcijańskiej Francji, z których niemal każda zasługuje na miano jednego z cudów świata. Pośród nich zaś szczególne miejsce zajmuje katedra Najświętszej Maryi Panny w Chartres.


Kiedy w czerwcu 1194 roku wielki pożar strawił romańską katedrę w Chartres, boleść duchownych i świeckich mieszkańców miasta – co mówię, całego chrześcijańskiego świata! – była ogromna. Wiedziano, że tu, w stolicy prowincji zwanej Beauce, nad rzeką Eure stoi kamienny skarbiec, w którego krypcie spoczywa bezcenna relikwia – Sancta Camisia, czyli tunika, jaką Maryja Panna miała jakoby na sobie, gdy powiła Boga. Toteż średniowieczni kronikarze odnotowali pożar katedry jako wydarzenie wstrząsające. Tym większą radość wywołała kolejna wiadomość: oto Sancta Camisia przetrwała pod zgliszczami nienaruszona! Dlaczego? Dla tłumu otaczającego tlące się jeszcze ruiny sprawa była jasna: Nasza Pani ­pragnęła, aby ku Jej czci postawiono nową, nieporównaną w piękności świątynię. To pragnienie spełniło się w ciągu niecałego półwiecza, angażując wolę i majątek całej rzeszy chrześcijan – od chłopów i mieszczan po królów i królowe.
Nie można i na szczęście nie trzeba było budować od zera. Zaczęto od tego, co spłonęło, i od tego, co od ognia ocalało, czyli od Tradycji. Jak każdy z wielkich kryzysów chrześcijaństwa, tak i lokalny kryzys szartryjskiego kościoła stał się zaczynem Nowego, które dla chrześcijan jest zawsze ujrzeniem Tradycji z nowej strony – czyli wyłonieniem z Niej rzeczy, które tylko zdają się nowe, a tak naprawdę jedynie zachwycają na nowo Tym, co Odwieczne.


Tradycja i nowość

Tradycja Chartres sięgała czasów pogańskich, które, o dziwo, zapowiedziały rozumną wiarę w Chrystusa – na tej samej zasadzie jak Ateńczycy zapowiedzieli wiarę w Jedynego Boga, stawiając świątynię „nieznanemu bogu”. W epoce Asterixa i Obelixa do szartryjskiego „świętego gaju” zjeżdżali co roku druidzi – pogańscy kapłani z całej Galii, aby obradować w tej swego rodzaju „szkole”. I tu, w podziemnej grocie, celtyckie plemię Karnutów miało czcić jakąś „boginię brzemienną”. Tysiąc lat później Francuzom musiało się wydawać oczywiste, że owe pogańskie zjazdy i kult nie były przypadkowe, lecz prorokowały epokę żarliwej, chrześcijańskiej wiary we Wcielenie Chrystusa i rozkwit chrześcijańskiej nauki. Właśnie tu, gdzie od czasów karolińskich przechowywano tunikę Matki Boskiej, i tu, gdzie w wieku XI, za sprawą biskupa Fulberta i jego następców, stanęła wielka, romańska katedra, powstała świetna szkoła katedralna. Najważniejsi mistrzowie tej szkoły – Bernard († ok. 1130), Gilbert de la Porrée († 1154), Teodoryk († ok. 1155) i biskup Jan z Salisbury († 1180) zasłynęli na cały świat, współtworząc scholastyczne przedpole dla powstania paryskiego Uniwersytetu.
Ich nauka była specyficzna i nowatorska. Wierzyli we wszechmoc Natury, stworzonej przez Boga i dokonali pierwszego w średniowieczu tak poważnego odstępstwa od czysto symbolicznego rozumienia świata.