My, współcześni Polacy, stosunek do naszych przodków z czasów I Rzeczypospolitej mamy ambiwalentny. Z jednej strony rozpiera nas duma z przewag rycerstwa „spod kresowych stanic”, ze zwycięstw pod Orszą, Kircholmem czy Wiedniem i ronimy łzę nad tragicznym losem konfederatów barskich, z drugiej zaś wzbudza w nas odrazę wynaturzona anarchia Sarmatów, a przede wszystkim mamy do nich żal o to, że „ich historia temu winna, że nasza będzie całkiem inna”, że zaprzepaścili potężne państwo, niejako skazując swych potomków na krwawe powstania, niedolę tułaczy, a może nawet na niewolę komunizmu.
Jednak, zarówno wtedy, gdy chwalimy, jak i wówczas, gdy krytykujemy Rzeczpospolitą Obojga Narodów, myślimy o jej obywatelach jak o dawno wymarłym ludzie, z którym łączy nas tylko nieco podobna mowa i – do pewnego stopnia – zamieszkiwane terytorium. Czy słusznie?
Czytaj artykuł w całości w wydaniu elektronicznym „Polonia Christiana”
lub zamów papierowy egzemplarz dwumiesięcznika.