
Dossier
Społeczeństwo
Korzenie polskości
Kuchnia
Polonia Christiana - nr 10 wrzesień-październik 2009
Współczesny człowiek wiele wie o Inkwizycji. Już samo słowo kojarzy mu się z mentalnością inkwizytora, łamaniem sumień, sądem bez prawa do obrony, torturami, a przede wszystkim z płonącymi stosami. Problem w tym, że źródłem tej wiedzy nie są fakty, lecz popularne mity płodzone w niedouczonych lub żądnych sensacji umysłach twórców, dziennikarzy czy polityków. I co gorsza, niewielu ludzi zadaje sobie trud, by poznać prawdę i posłuchać głosu historyków. Jak zatem w świetle faktów wyglądają najbardziej rozpowszechnione mity o Świętej Inkwizycji?
Zadanie obrony przed herezjami, czyli strzeżenia czystości wiary stało przed społecznością chrześcijańską już od czasów apostolskich. Realizowano je różnymi metodami. Odkąd jednak chrześcijaństwo uznano za podstawę organizacji życia państwowego, herezja stawała się wykroczeniem przeciwko porządkowi świeckiemu. Szczególne zagrożenie ze strony ruchów heretyckich zaistniało w wieku XII. Potrzebne było również okiełznanie zapędów władców świeckich, którzy nader chętnie zabierali się za wykorzenianie herezji, ale nie zawsze czynili to uczciwie. I właśnie w takich okolicznościach zrodził się pomysł powołania do życia Inkwizycji.
Nie jest prawdą, że Inkwizycja istniała po to, by szpiegować, torturować i palić ludzi na stosie, zatruwając im na wszelkie sposoby życie. Gdyby tak było, nie cieszyłaby się tak szerokim poparciem społecznym, i to w państwach katolickich, gdzie działała.