poloniachristiana
flash
 
Polonia Christiana - nr 10 wrzesień-październik 2009
    drukuj
 
Roman Konik
Inkwizycja w liczbach

W debacie nad Inkwizycją jednym z najczęściej wymienianych problemów badawczych jest pytanie o liczbę ofiar, za które pośrednio lub bezpośrednio odpowiedzialne były trybunały wiary. Trzeba jasno stwierdzić: dokładna liczba ofiar nie jest dziś możliwa do ustalenia ze względu na zbyt skąpy (lub fragmentaryczny) materiał archiwalno-dowodowy. W przybliżeniu podać można (zarówno w przypadku Inkwizycji pontyfikalnej, jak i państwowej Inkwizycji hiszpańskiej), że ogólny procent przekazanych ramieniu świeckiemu przez trybunały wiary waha się w granicach 5 procent. Jednak nawet tak ogólne dane należy opatrzyć dwoma komentarzami.

Po pierwsze, niektóre ogłoszenia wyroków śmierci odbywały się zaocznie i nigdy nie zostały wykonane (na przykład, spalenie na stosie in effigie, czyli wizerunku lub kukły skazańca, jako formy przestrogi i prewencji).

Po wtóre, należy pamiętać, że często sprawy religijne pokrywały się w oskarżeniach z wykroczeniami kryminalnymi. W tych sytuacjach trudno orzec, czy trybunał wiary, po przekazaniu oskarżonego kryminalisty sądom świeckim może być statystycznie zakwalifikowany jako odpowiedzialny za wyrok skazujący. Niejednokrotnie badania historyczne polegają na pewnym uproszczeniu i niedbalstwie intelektualnym archiwistów, którzy niejednokrotnie uznawali, że wyrok skazujący znaczył niechybnie stos, a w wielu przypadkach była to tylko kara kanoniczna (na przykład, cztery psalmy pokutne do codziennego odmówienia przez „skazanego”).

Często też mylnie pojmuje się hiszpański termin auto de fé (upowszechniony w portugalskiej wersji jako ­auto-da-fé), niemający nic wspólnego z francuskim słowem feu (ogień), lecz etymologicznie pochodzący od łacińskich słów actus fidei czyli „akt/czyn wiary”. Czyn wiary nie oznaczał więc niechybnego stosu, lecz polegał na pojednaniu się skruszonych z Kościołem lub uwolnieniu niesłusznie oskarżonych o kacerstwo.

Jak wspomina historyk Joseph Hefele, w bardzo licznych ceremoniach auto-da-fé nie gorzało nic więcej prócz świec woskowych, które pokutnicy na znak ponownie ożywionej w nich wiary dzierżyli w swych rękach.

Czytaj artykuł w całości w wydaniu elektronicznym „Polonia Christiana”
lub zamów papierowy egzemplarz dwumiesięcznika.
 
© copyright Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi       www.piotrskarga.pl