
Dossier
Społeczeństwo
Credo
Korzenie polskości
Polonia Christiana - nr 11 listopad-grudzień 2009
Bywa, że wielkie dzieła sztuki rodzą się zarówno z triumfów, jak z klęsk; zarówno z pobożności, jak ze zgorszeń – państw, narodów, Kościoła. Wielkopolanie mają w Poznaniu takie właśnie wielkie – bez wahania można rzec: ogólnonarodowej rangi – dzieło sztuki, które powstało zarówno z chwały i triumfu, jak z klęski i narodowej hańby, czy może łagodniej: nieszczęścia. Dzieło, które w przekonaniu większości poznaniaków dorównuje skalą i znaczeniem Kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu. I owszem – jest równie ważne, a może nawet ważniejsze dla naszych dziejów niż nekropolia dwu ostatnich Jagiellonów.
W roku 1025 Bolesław Chrobry koronował się i zaraz potem umarł. Gdzie został pochowany? Jego współcześni nie pozostawili nam o tym wiadomości. A może tylko nie dotarły do nas najstarsze świadectwa? Wszak dwieście lat po śmierci Chrobrego kroniki odnotowały, że zarówno Mieszko, jak i jego syn spoczęli w katedrze poznańskiej. I wiele wskazuje na to, że tak się rzeczywiście stało.
W połowie następnego stulecia król Kazimierz Wielki ufundował Chrobremu w tejże katedrze kamienny grobowiec. W jego czasach weszło w zwyczaj królów wznoszenie nagrobków władcom z zamierzchłych epok, swoim przodkom i poprzednikom. Nie musiały być wcale „prawdziwe” (czyli: nie musiały zawierać kości, prochów itd.). A mimo to – jak wiemy dowodnie – wewnątrz tego poznańskiego grobowca były kości! Tylko czy na pewno Bolesława i Mieszka?