
Dossier
Cywilizacja
Credo
Korzenie polskości
Dziedzictwo Europy
Polonia Christiana - nr 12 styczeń-luty 2010
Wprowadzony we Francji w roku 1905 rozdział Kościoła od państwa ustanowił świeckość Republiki Francuskiej. Ma to być, jak się oficjalnie głosi, uniwersalny środek służący rozładowywaniu i zapobieganiu napięciom, do jakich dochodzi pomiędzy różnymi wspólnotami wyznaniowymi. Jednak zdaniem wielu katolickich publicystów ów cudowny lek jest w rzeczywistości trucizną, mającą rozpuścić chrześcijaństwo w morzu wzajemnie wykluczających się licznych wyznań i ideologii. Ową światopoglądową neutralność postrzegają oni jedynie jako narzędzie walki z katolicyzmem, który zastąpić ma tzw. świecka religia.
Artykuł 10. ogłoszonej w roku 1789 Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela, który można przeczytać m.in. na stacji paryskiego metra „Concorde”, stwierdza, że nikt nie może być niepokojony ze względu na swoje poglądy, również religijne. Jest to naczelna zasada świeckości państwa i deklarowanej przez nie nieinterwencji w sferę duchową. Problem w tym, że treść artykułu jest sprzeczna z preambułą, która stwierdza, że zasada ta została sformułowana pod opieką Bytu Najwyższego. Mówiąc inaczej, fundamentem świeckiego społeczeństwa jest Najwyższy Byt. Jednakże do tego społeczeństwa należy, ciesząc się pełnią praw, także ateista, czyli ktoś, kto nie wierzy w Byt Najwyższy.
W owocu znajduje się robak
Deklaracja Praw Człowieka bazuje na fundamentalnej zasadzie, że akceptowany jest nawet ten, dla kogo dokument ten nic nie znaczy. Problem ten poddał gruntownej analizie w pracy zbiorowej Pułapka laickości, zmarły przed kilkoma laty popularny dziennikarz i publicysta, Serge de Beketch. Jego zdaniem, od samego początku w owocu znajduje się robak. Nie można bowiem zobowiązać kogoś do respektowania sytemu bazującego na zasadzie, która nie domaga się od niego jej respektowania. Dlatego stanowiąca bazę współczesnego systemu społecznego zasada laickości, ze względu na to, że laickość jest czymś nierealnym, jest w istocie zarzewiem ustrojowego chaosu. Można powiedzieć, że zasada laickości przeczy sama sobie i sama siebie neguje.