poloniachristiana
flash
 
Polonia Christiana - nr 12 styczeń-luty 2010
    drukuj
 
Nelson Fragelli
Przepis na miłosierdzie

Często się dziś słyszy, nawet w tradycyjnych rodzinach: Gotowanie to przeżytek! Skończyły się już czasy pełnych krzątaniny poranków spędzanych w kuchni na przygotowywaniu smakowitych dań. Trzeba upraszczać sobie życie, każda minuta jest cenna. Coraz powszechniejszy wydaje się pogląd, że celebrowanie posiłków, wyszukiwanie przepisów i staranny dobór składników, a tym bardziej przygotowywanie potraw to coś, na co szkoda tracić czas.


Zapomina się o kluczowej roli kuchni w spajaniu więzów rodzinnych. Gotowanie wszak niesie ze sobą komunikat, iż osoba, dla której przyrządzamy posiłek, jest dla nas ważna, że darzymy ją uczuciem. Ojcowie i dzieci czują się docenieni dostrzegając starania włożone w przygotowanie domowych posiłków, gdyż stół jest wiernym odbiciem troski małżonki i matki.


Nie ma jak u mamy
Pedro Luiz ożenił się późno, za czasów kawalerskich zaś mieszkał z matką. Ona przygotowywała mu drugie śniadanie, które zabierał do biura. Każdego dnia znajdował innego rodzaju kanapki, szczodrze posmarowane masłem, które popijał sokami ze świeżych owoców. Matka piekła dla niego na deser biszkopty i inne ciasta. Aromat dobrej kawy unoszący się z termosu Pedra Luiza drażnił nozdrza kolegów z biura. Kubek, filiżankę i łyżeczki zawsze wyjmował ze skórzanego etui, a wszystko zawinięte było w dużą lnianą serwetkę, zawsze nieskazitelnie białą, która służyła mu w biurze jako obrus na stół. Żaden z kolegów nie jadł w pracy przy stole nakrytym lnem. Swoje kanapki odwijali oni ze zwykłego papieru, a kawę pili z plastikowych kubków. Widok Pedra spożywającego w ten sposób drugie śniadanie wprawiał ich w zachwyt.
Pewnego dnia jednak podczas przerwy śniadaniowej Pedro Luiz wyciągnął z plastikowego worka kanapki zakupione w supermarkecie. Na deser miał tabliczkę czekolady i musiał się zadowolić kawą z biurowego automatu. Minęło kilka dni, a Pedro Luiz wciąż jadł tak pospolity prowiant. Bodaj piątego dnia jeden z kolegów nie wytrzymał i zapytał:

– Pedro, co się stało? Ożeniłeś się?

– Nie, jeszcze nie. Mama poszła na dziesięć dni do szpitala, aby podleczyć reumatyzm.

Oto jak prosty posiłek niesie ze sobą komunikat o trosce albo jej braku. Dla kolegów Pedra zmiana na gorsze odzwierciedlała smutny obraz dzisiejszych realiów: niestety, niektóre żony, nawet te oddane, zaniedbują sprawy związane ze stołem. Tymczasem wokół posiłków tworzy się nastrój, który może wpływać na relacje międzyludzkie. Św. Franciszek Salezy mawiał, że posiłki sprzyjają wyrozumiałości, jaką my, chrześcijanie, powinniśmy mieć dla siebie nawzajem.

Czytaj artykuł w całości w wydaniu elektronicznym „Polonia Christiana”
lub zamów papierowy egzemplarz dwumiesięcznika.
 
© copyright Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi       www.piotrskarga.pl