poloniachristiana
flash
 
Polonia Christiana - nr 2 maj-czerwiec 2008
    drukuj
 
Jerzy Wolak
Uwierzyli na słowo
Kościół anglikański zrodził się nie z niezgody na płynący z Rzymu upadek ducha, nie z płomiennego nauczania religijnych rewolucjonistów, nie z buntu wobec dogmatów i hierarchii, lecz z… królewskiego kaprysu i pychy. Od zarania ufundowany na konformizmie i pozbawiony głębszej duchowości stał się niebawem pozłacaną podpórką brytyjskiej korony i użytecznym narzędziem jej imperialnej polityki. Dla przytłaczającej większości członków Kościoła Anglii wiara w Boga i wiara w imperium były synonimami. Kto czyta sumiennie Biblię, Szekspira i „Wisdena” [periodyk poświęcony problematyce krykietowej], ten nie zejdzie w życiu na manowce – twierdził krytyk literacki i wydawca Arthur Waugh, a podobny pogląd podzielały całe rzesze Brytyjczyków.

Jakże łatwo w takich warunkach stracić wiarę. Stąd też we wspólnocie anglikańskiej zabrakło z czasem miejsca na nadprzyrodzoną Prawdę. Nie zabrakło jednak szczerych jej poszukiwaczy, którzy rozpoczynając drogę ożywienia uwiędłej wiary w Canterbury, zazwyczaj – dość zresztą dla samych siebie nieoczekiwanie – kończyli ją w Rzymie. I nic w tym dziwnego – badawcza uczciwość zawsze wiedzie wprost do Źródła.

 
 
Czytaj artykuł w całości w wydaniu elektronicznym „Polonia Christiana”
lub zamów papierowy egzemplarz dwumiesięcznika.
 
© copyright Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi       www.piotrskarga.pl