Obrona środowiska naturalnego to nieprzerwanie dyżurny temat w mediach. Mówi się w katastroficznym tonie o "efekcie cieplarnianym", "globalnym ociepleniu", "wyczerpaniu zasobów planety". Stoimy wobec kwestii ściśle naukowych czy też będących wynikiem ideologicznej propagandy? Podejrzenie rodzi się wówczas, kiedy jako sprawcy ekologicznych problemów wytykane są palcem kraje "bogate". Mają one bowiem narzucać innym kapitalistyczny model rozwoju, z którego należałoby zrezygnować. Dokładnie tak, jak chciała tego ideologia komunizmu.
Według starej koncepcji marksistowskiej, rewolucję powinni wywołać proletariusze w proteście przeciwko kapitalistycznemu społeczeństwu burżuazyjnemu, które ich dyskryminowało. Miała to być więc tak zwana walka klas.
Ale już w latach 30. ubiegłego wieku lewicowi myśliciele, tacy jak Antonio Gramsci i niemieccy przedstawiciele tzw. szkoły frankfurckiej, zaczęli wybiegać poza marksizm, szkicując obraz tego, co z czasem przybrało formę postkomunizmu.
Czytaj artykuł w całości w wydaniu elektronicznym „Polonia Christiana”
lub zamów papierowy egzemplarz dwumiesięcznika.