Ekologowie, zwłaszcza odwołujący się do katolicyzmu, chętnie przypominają postać św. Franciszka z Asyżu, który, pod wpływem toczącej Kościół katolicki politycznej poprawności, został nawet uznany za patrona ekologów. Święty Franciszek - owszem - ułożył hymn, który można odczytać jako uwielbienie Boga poprzez Naturę (...
bądź uwielbiony w bracie naszym Słońcu (...) bądź uwielbiany Panie przez Księżyc i Gwiazdy (...) bądź uwielbion także przez Wiatr, niechaj Ci chwałę głosi Powietrze pogodne, czy burzą miotane (...) niech Ci będą dzięki za siostrę Wodę, czystą, korną i użyteczną, bądź uwielbion w Ogniu bracie (...) jest piękny, dzielny i potężny. Niechaj Ci chwała będzie przez Ziemię - siostrę i przyjaciółkę naszą...) - ale ten hymn, przypominający, że wszystko co Bóg stworzył, jest "bardzo dobre", był polemiką z ponurą sektą katarów, którzy utrzymywali, że materia jest siedliskiem zła - więc należy do imperium Szatana. W tym kontekście pełne miłości słowa hymnu św. Franciszka skierowane do czworga żywiołów: Ognia, Wody, Powietrza i Ziemi, które nazywa "braćmi" i "siostrami" wespół ze wszystkimi stworzeniami uwielbiającymi Boga, stanowią przeciwieństwo poglądów katarów. Zresztą obrzęd święcenia w Wielką Sobotę ognia i wody, a więc dwóch spośród czterech żywiołów i zarazem elementów materii, podkreśla, że wszelkie stworzenie uczestniczy w Zmartwychwstaniu Chrystusa.