O pałacu w Kościelnikach, jego najnowszej historii i odbudowie, a także sytuacji byłych właścicieli ziemskich ograbionych przez komunistyczne państwo, z Iwem Nowina Konopką rozmawia Mieczysław Pabis
W jakim stanie pałac w Kościelnikach zastała II wojna światowa?
- Nim odpowiem na to pytanie, chciałbym nakreślić tło tamtego czasu, co pozwoli lepiej zrozumieć, a przede wszystkim zobaczyć problem z szerszej perspektywy.
Sytuacja majątków ziemskich w schyłkowym okresie dwudziestolecia międzywojennego była niezwykle ciężka. Galopująca inflacja, brak stałych reguł rynkowych, co rusz wybuchające konflikty i kryzysy polityczne nie napawały optymizmem.
Europa, liżąca wówczas jeszcze rany po zakończeniu I wojny światowej, powoli dźwigała się z upadku. Odbudowywał się potencjał demograficzny poszczególnych narodów, jednocześnie z reguły okaleczona rodzina z wielką trudnością odtwarzała swe naturalne zaplecze, odradzał się potencjał i kapitał gospodarczy. W takich warunkach, mając nadzieję na rosnącą stabilizację polityczną i gospodarczą, ówczesny właściciel Henryk hr. Wodzicki podjął starania na rzecz restauracji swej wspaniałej zabytkowej rezydencji. Mając na uwadze chęć udostępnienia szerszym kręgom potencjalnych zainteresowanych, Teresa z hr. Potockich Wodzicka, żona Romana przekazała lwowskiemu Ossolineum wspaniałe archiwum domowe, będące wówczas jednym z trzech najbogatszych prywatnych tego typu zbiorów w przedwojennej Polsce. Spadła wielka odpowiedzialność i ciężar zajmowania się tym skarbem. To pozwoliło rozpocząć restaurację wnętrz I piętra ze wspaniałą salą ansamblową, biblioteką, salą antenatów, salonem błękitnym, projektowanych przez królewskich architektów. Wspaniałe, zachowane w spokojnym tonie wnętrze rodzinnego domu, obite jedwabnymi tkaninami ściany, patrzący poważnie z portretów antenaci, tryskający życiem ogród włoski, a nade wszystko Rodzina - trwały w coraz większym napięciu w oczekiwaniu na mające rozegrać się niebawem wydarzenia. Wydarzenia te zmieniły całkowicie obraz ówczesnej Europy, Rzeczypospolitej, Małopolski, Kościelnik i wreszcie rodzin je zamieszkujących. Jako że majątek należał do bardzo rozległych (liczył wówczas ok. 4500 ha), w niezłym stanie, pozostawiono Wodzickim tak możliwość zamieszkiwania, jak i zarządzania nim podczas wojny. Stosunki między wsią a dworem były przyjazne, Państwo często bywali rodzicami chrzestnymi dzieci włościańskich, a i wieś odwzajemniała się serdecznością.