Piotr S. Mazur
Pomiędzy wychowaniem a wizją człowieka istnieje ścisła zależność. W kulturze Zachodu, od jej greckich początków, żywiono przekonanie, że człowieka można i trzeba wychowywać. Pedagogiczny wymiar miało Państwo Platona i Reguła św. Benedykta. Czy jednak przekonanie o konieczności wychowania da się podtrzymać w świetle współczesnych poglądów na człowieka, jeśli już w myśli nowożytnej na skutek uznania go za samowystarczalną „monadę” czy „dobrego dzikusa” znikła potrzeba jego doskonalenia? Dziś coraz wyraźniej widać, że źródeł niemocy wychowawczej, jak i poczucia bezsensu wychowania trzeba szukać właśnie w pojmowaniu człowieka.
Jeśli wychowanie człowieka wynika ze sposobu jego rozumienia, to w świetle myśli współczesnej jest ono czymś niemożliwym, zbędnym lub ukierunkowanym na zupełnie inne cele niż dotychczas wskazywane w kulturze Europy. Żeby zrozumieć skalę problemu, trzeba zatrzymać się na chwilę przy klasycznym rozumieniu człowieka i jego wychowania. Starożytni filozofowie twierdzili, że człowiek jest zwierzęciem rozumnym, a więc bytem duchowo-cielesnym, który z racji swojej rozumności i wolności zdolny jest do pokierowania sobą i prowadzenia życia na sposób przypominający życie bogów (Arystoteles). Dlatego Seneka nie wahał się twierdzić, że człowiek dobry jest uczniem Boga i jego naśladowcą, i prawdziwym synem, którego ów wspaniały rodzic (…) wychowuje w twardej dyscyplinie (…). Myśl chrześcijańska, widząc w człowieku osobę, zawsze podkreślała jego wynikającą z grzechu pierworodnego niedoskonałość i w związku z tym potrzebę stałego doskonalenia. A że człowiek, jako jedyne z materialnych stworzeń, został przeznaczony do życia wiecznego, to wychowanie w całej jego religijno-moralnej formie jest nakierowane na osiągnięcie tego ostatecznego celu. Jest ono ciągłym, bo trwającym przez całe życie, urabianiem dyspozycji w postaci cnót i usuwaniem przeciwnych im wad oraz otwieraniem się na działanie nadprzyrodzonej łaski. Cały proces wychowania służy tu usprawnieniu ludzkiego działania, w którym prawa wola, postępując za wskazaniami rozumu poznającego prawdę, właściwie zarządza uczuciami. Jednocześnie uzyskana w ten sposób skuteczność w działaniu jest tylko dodatkiem do udoskonalenia moralnego człowieka, polegającego na osiągnięciu wewnętrznej jedności podmiotu żyjącego zgodnie z porządkiem prawdy i dobra.
Czytaj artykuł w całości w wydaniu elektronicznym „Polonia Christiana”
lub zamów papierowy egzemplarz dwumiesięcznika.