
Temat numeru
Dossier
Ekonomia
Świat z innej strony
Historia
Polonia Christiana - nr 4 wrzesień-październik 2008
Pedagogika, rozumiana jako sztuka formowania człowieka, jest jedną z najtrudniejszych sztuk – ale wiadomo przecież, że tam, gdzie trzeba się bardzo natrudzić, można spodziewać się najlepszych owoców. Dzięki usprawnieniu rozumu i woli oraz opanowaniu uczuć, pedagogika umożliwia z jednej strony godne i moralne życie w społeczności ludzkiej, a z drugiej – pomaga w uświęceniu się (przy współpracy z łaską Bożą). Wysiłki pedagogiczne, określane dziś skrótowo mianem edukacji, powinny więc podnosić ludzkość na wyższy poziom, prowadzić do uszlachetnienia ludzkiej natury. Czy jednak ten cel jest realizowany we współczesnym nauczaniu i wychowaniu?
Przekonanie o potrzebie kształcenia, zapoczątkowane przez Arystotelesa, później zaś rozwijane w myśli tomistycznej, opierało się na założeniu, iż kształcenie (enkyklos paidea), polega na dopełnieniu braków natury. W tym znaczeniu człowiek otrzymuje pewne predyspozycje, a kultura (czytaj: wychowanie) dopełnia braki natury. Usprawnieniu podlegał umysł, wola, popędy (uczucia), ciało. Jego efektem były sprawności teoretyczne (mądrość, wiedza, inteligencja) oraz praktyczne (sztuki piękne i rzemieślnicze, techniczne). Dodatkowo cnota roztropności kształciła intelekt w umiejętności kierowania własnym życiem, wolę zaś usprawniała w czynieniu dobra społeczna cnota sprawiedliwości; niskie popędy z kolei i uczucia opanowywała cnota umiarkowania, a popęd zdobywczy – męstwa. Nie lekceważono również ciała. Owocem pracy w tym zakresie było zdrowie, zwinność, siła. Później chrześcijaństwo dopełniło ten model, akcentując nadprzyrodzony charakter wspomnianych cnót i dodało nowe, odnoszące się do Boga: miłość, wiarę i nadzieję.