Podczas odprawianej latem w Puławach Mszy Świętej w intencji użytkowników nowego mostu na Wiśle JE Ksiądz Arcybiskup Józef Życiński, metropolita lubelski był łaskaw wypowiedzieć dziwne słowa. Oto uważa on, iż słowo holokaust nie jest właściwe w odniesieniu do rzezi wołyńskiej, gdyż ubliża zarówno Żydom jak i Ukraińcom, którzy mogą się czuć dotknięci. Żydzi – dlatego, że słowo „holokaust” wiąże się z ich tragedią i dramatem. Oni jako jedyny naród skazani byli na zagładę za sam fakt bycia Żydami, więc nie można cierpień innych narodów stawiać na tym samym poziomie, operując słowem holokaust jako synonimem tragedii.
Usłyszawszy bądź przeczytawszy takie słowa nawet nie bardzo wiadomo, co powiedzieć, a chce się powiedzieć wiele, bo wzburzone myśli cisną się do głowy. Może należałoby zacząć od zdziwienia, że można tak poważną kwestię podjąć z okazji poświęcenia mostu w prowincjonalnym mieście. To jednak stosunkowo łatwo wytłumaczyć. Oto bowiem poprzedniego dnia ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski w rozmowie z KAI powiedział, iż
rzeź wołyńska była holokaustem Polaków. No, i wszystko jasne! Po prostu trzeba było jak najszybciej dać odpór ciemnogrodowi, a i samemu zabłysnąć, zanim sprawa pójdzie w zapomnienie.
Niestety, pośpiech najczęściej bywa złym doradcą – w jego skutek łatwo palnąć niedorzeczność. I tak też się stało latem w Puławach. Wbrew bowiem zapewnieniom lubelskiego arcypasterza – Polacy na Wołyniu skazani zostali na zagładę wyłącznie za sam fakt bycia Polakami, dokładnie tak samo jak Żydzi! Różnica leży w proporcjach, ale nie o liczby przecież chodzi. Fakt, iż Polaków na Wołyniu mordowano nie tak masowo i metodą mniej przemysłową niż Żydów, wskazuje tylko na nieporównanie węższe możliwości technologiczne i horyzonty umysłowe morderców, zamiar jednak był ten sam – wytępić „lacką rasę”. Po zastanowieniu jednak wydaje się, że umysł należy w ogóle wyłączyć z całej sprawy. Mamy tu wszak do czynienia z szatańskim zaślepieniem. Czyż bowiem zagłada Polaków na Wołyniu, podobnie jak zagłada Żydów (a wcześniej Ormian, czy po części również Ukraińców w latach zadekretowanego przez Stalina „wielkiego głodu”, a w naszych czasach – Tutsi) nie była całopalną ofiarą złożoną na ołtarzu księcia ciemności? Grubo przekroczone zostały wszelkie granice ludzkiej natury. Dlaczego, chociażby, mordowano niemowlęta? Czyż nie rozsądniej było zachować je przy życiu, by je wychować na ukraińskich janczarów? O, nie! Wszak tu chodziło o ofiarę całopalną, z której składający nic nie zostawia dla siebie. Dlatego nie tylko można, ale wręcz trzeba nazywać rzeź wołyńską holokaustem. Słowo to bowiem w tym kontekście nie stanowi wcale – jak uważa metropolita – synonimu tragedii, lecz adekwatne określenie sytuacji. Oto szatan zażądał w latach ostatniej wojny od swych wyznawców całopalnej ofiary z Żydów i Polaków – holokaustu właśnie – i ta została mu złożona.
Czytaj artykuł w całości w wydaniu elektronicznym „Polonia Christiana”
lub zamów papierowy egzemplarz dwumiesięcznika.