Jak to możliwe, że w ciągu zaledwie kilkunastu lat uznawana niegdyś za należącą do marginesu społecznego grupa potrafiła zmienić nastawienie do siebie znacznej części opinii publicznej i polityków na całym świecie? Jak to możliwe, że jeszcze nie tak dawno penalizowane w wielu krajach zachowania, charakterystyczne dla tej grupy, dziś są nie tylko uznane za normę, ale wręcz promowane? Jak to możliwe, że osoby i środowiska potępiające zachowania uznawane do niedawna za dewiację, dziś za wyrażenie takiego potępienia mogą spodziewać się ostracyzmu lub wręcz sankcji karnych?
Tego właśnie doświadczył w ostatnim czasie Zachód, który w ciągu dwóch dekad najpierw odkrył u siebie rzekomo dyskryminowaną „mniejszość homoseksualną”, a następnie przyznał jej wyjątkowe przywileje, których nie posiada żadna grupa społeczna.
Wydaje się, że taka rewolucja, związana z przemianą w świadomości społeczeństw, działaniu instytucji, funkcjonowaniu prawa, przewartościowaniu języka i zmianami w wielu innych dziedzinach życia ludzkiego, jakiej doświadcza dziś duża część świata, możliwa byłaby tylko w warunkach jakiegoś totalnego kataklizmu, związanego z całkowitym zachwianiem relacji międzyludzkich. Tymczasem dokonała się ona w czasach pokojowej, pełnej dobrobytu stabilizacji, która – wydawałoby się – sprzyjać powinna raczej ciągłości praw i instytucji niż takim rewolucyjnym przeobrażeniom.
Czytaj artykuł w całości w wydaniu elektronicznym „Polonia Christiana”
lub zamów papierowy egzemplarz dwumiesięcznika.