
Dossier
Społeczeństwo
Credo
Dziedzictwo Europy
Polonia Christiana - nr 8 maj-czerwiec 2009
Ilekroć banda złodziei uchwyci władzę, potrafią oni zagrabić całe państwa, nie obawiając się wcale represji prawa, ponieważ czują się silniejsi od prawa. Są to jednostki o skłonnościach oligarchicznych, spragnione tyranii i panowania, a dokonując potwornych kradzieży, osłaniają je dostojną nazwą majestatu legalnej władzy i rządu, które są w istocie dziełem rabunku.
Gdyby nie lekko archaiczny język, można by uznać powyższe zdania za fragment aktualnego felietonu. Tymczasem jest to urywek z komentarza do Dekalogu, autorstwa Filona z Aleksandrii, filozofa żydowskiego z I wieku po Chrystusie. Tak skomentował on przykazanie Nie kradnij!. Z nowszych czasów przypominają się słowa z piosenki Jacka Kleyffa: Gwatemala nie dostrzega, że elita władzy kradnie.
W tych i innych wypowiedziach, a także w potocznej opinii panującej w naszej własnej „Gwatemali”, kryje się jednak pewna nieścisłość. Kradzież ze strony władzy kojarzy się z nadużyciami jednostkowymi: z łapówkarstwem, ustawianiem przetargów, synekurami, manipulowaniem prawodawstwem. Tymczasem, choć korupcja ma w Polsce duży zasięg, nie w niej leży istota problemu.