Stół to nie tylko przedmiot codziennego użytku, nie tylko mebel. Zasiadanie wokół niego jednoczy rodzinę, przyjaciół czy zaproszonych gości. W tym misterium wspólnoty nie powinno być nic przypadkowego, bo w niej wyraża się głębia kultury. Zatem ani obrus, ani nakrycia, ani podane potrawy nie mogą być jedynie „tym, co pod ręką”. Przemawiać powinny najpiękniejszym językiem, być przemyślaną formą gościny, miłym zaskoczeniem, niespodzianką. Niegdyś, w naszej strefie kulturowej, troszczono się równie mocno, o to, co postawi się na stół, jak i o to, kogo i w jaki sposób usadzimy za stołem. My – gospodarze, w naszym domu. Czy może istnieć większy przywilej? Tu, w tym jedynym miejscu, wszystko zależy od nas. Panie domu uważały więc na każdy szczegół. Istniały domy, gdzie nie przyjmowano rozwodników; do polskich domów z reguły wstępu nie mieli okupanci. Był taki czas…